My Kinetic Light - zdjęcia Marka Kamila Lewandowskiego

Trochę o mnie i o fotografii

MKL - Marek Kamil Lewandowski, anegdota związana z indentyfikowaniem się z tym akronimem jest taka, że jeszcze jako dzieciak (około 8 lat) grałem w pewną grę komputerową, po skończonej wynik się zapisywał. Można było podać jakiś nick aby wiedzieć kto go uzyskał. Tata podpowiedział mi abym użył "mkl"... na klawiaturze szybkie do zapamiętania, ale wtedy nie skojarzyłem że są to pierwsze litery moich imion i nazwiska. Od tamtego czasu tak mi już zostało że "mkl" to właśnie ja.

MKL - My Kinetic Light - dla mnie fotografia to uwiecznienie światła (Light). Jak wiadomo światło składa się z pojedynczych fotonów, które są w ciągłym ruchu (Kinetic). Uchwycone przeze mnie stają się moją (My) interpretacją rzeczywistości - fotografią.

Fotografią interesowałem się od dzieciństwa.

Pamiętam jak w 1992 z okazji komunii dostałem mój pierwszy aparat Skina Poche350. Wtedy jeszcze na kliszę tzw. małpka - aparat, który wszystko sam ustawiał i mimo iż czasami się zacinał przesuwał film aby zrobić kolejne zdjęcie.

Pamiętam jak wszędzie latałem z tym aparatem, robiąc zdjęcia kur w kurniku lub uciekających wiewiórek na drzewie. Mama mi wtedy powtarzała, znów marnujesz kliszę na nie wiadomo jakie zdjęcie (po około 25 latach, kiedy zacząłem skanować stare klisze żeby je scyfryzować okazało się że zdjęcia się udały, nie są technicznie idealne, ale głowni bohaterowie na nich są :D).

Skina Poche350 (źródło: serwis Tablica.pl)

Uchwycona kura w kurniku w przydomowym ogródku na drewnianej skrzynce

Wiewiórka na drzewie w Zbąszyniu

Około 2000 roku, dorwałem się do starego aparatu analogowego rodziców ломо [LOMO] SMENA 8M + zdjęcie). Faktycznie nie ostrzył on automatycznie, nie przewijał kliszy aby wykonać zdjęcie... ale dał mi możliwość eksperymentowania. Zdjęcia mogłem nakładać jedno na drugie ( nie zawsze świadomie ;) ), i bawić się ręcznym ustawieniem ostrości... zdjęcia z tej kliszy mają swój niepowtarzalny urok, pewną tajemnicę i magię.


W 2003 miałem szczęście zetknąć się z Samsung VP-D5000i - aparat/kamera z dwoma obiektywami w jednym urządzeniu. Było to moje pierwsze zetknięcie z kamerą i aparatem cyfrowym. Niestety okazało się że bardzo mało można było w nim ustawić parametrów robienia zdjęć... poza tym były to początki fotografii cyfrowej.

źródło: www.avguide.ch

źródło: www.avguide.ch

źródło: https://stereo.ru

Ze względu na swoje gabaryty nie był on podręcznym aparatem, pojemnością ówczesnych kart pamięci też nie powalał (MemoryStick 128 MB). Jednak na spacery lub wyjazdy urlopowe sprzęt mi towarzyszył i wiele ciekawych zdjęć tzw. do "albumu rodzinnego" powstało.

W latach 2007-2010 miałem styczność z innymi aparatami cyfrowymi... tak zwanymi super-zoomy (KONICA MINOLTA DiMAGE Z10, Sony DSC-H7). Niestety można powiedzieć, że miałem ograniczony dostęp do tego sprzętu, ale to właśnie tym ostatnim czyli Sony DSC-H7 zrobiłem swoje pierwsze zdjęcie które zdobyło wyróżnienie.

Konica Minolta DiMage Z10

źródło: fotopolis.pl

Sony DSC-H7

źródło: fotopolis.pl

Sony DSC-H7

źródło: fotopolis.pl

Te aparaty dały mi możliwość eksperymentowania z kadrami i manualnymi ustawieniami robienia cyfrowych zdjęć.



Od 2010 na dalszą naukę fotografii wybrałem swojego kolejnego "Soniaka" DSC-HX1 i to właśnie ta moja pierwsza "podręczna" cyfrówka dała prawdziwy rozwój mojego warsztatu.

Od tego momentu aparat mam niemal zawsze przy sobie. Dzięki czemu mogłem po pracy spacerować po mieście (Łódź, Piotrkowska, Off-Piotrkowska, Park Nowomiejski, Park Ocalałych... i inne ciekawe miejsca w Łodzi). To właśnie tym aparatem zrobiłem większą liczbę zdjęć konkursowych zdjęć które zostały docenione w różnych konkursach.

Od 2013 zamiłowanie do sony pozostało ale stwierdziłem że czas przerzucić się na coś bardziej zaawansowanego Sony A-65, moje pierwsze cyfrowe "lustro". Na tą chwilę pozostaje właśnie przy tym body, dokupując od czasu do czasu jakieś szkiełka.